bezdroza
13-04-2008, 19:13
Przygotowaliśmy program II zlotu, Klubu Kochajmy Bezdroża, 09 -11 maj, szczegóły na naszej stronie.
Zapraszamy.
Grupa Kochajmy Bezdroża.
-
_________________
www.kochajmybezdroza.pl
Mikrusek
16-04-2008, 14:35
Kto jedzie ? Ja się zapisałem
Panie i Panowie zostalo jeszcze kilka miejsca. Wiem, ze jest paru Mitsumaniakow, ktorzy sie zastanawiaja. Serdecznie polecam taka forme off-road'u. Przygodowy wyjazd polaczony z innymi atrakcjami regionalnymi. Trasy pomyslane i zaplanowane z mysla nawet o samochodach klasy crossover. Ze swojej strony goraco polecam.
Tu pare zdjec z okolicy:



Świetna sprawa, tylko szkoda, że tak daleko od Poznania
Świetna sprawa, tylko szkoda, że tak daleko od Poznania
od Poznania he he
dobrze, ze nie od Szczecina. Z Warszawy tez jest spory kawalek ale jakos damy rade.
Axer sie zbiera a on ma 700 klockow z Lidzbarku.
Phi... To ja mam luzik - tylko 215km z Bielska B.
az 215 myslalem, ze mniej jest na pierwsza edycje mialbys prawie jak przez miedze...
Hiszpan
24-04-2008, 19:21
Gene a czy Outek, i to na letnich, standardowych gumach da rade?
Nie chodzi o to czy "będzie robił w terenie", ale głupio by było szukać objazdów trudniejszych odcinków albo urwać któryś z plastikowych zderzaków
to cytaty:
Serdecznie zapraszamy wszystkich chętnych - warunek jest tylko jeden, samochód z napędem 4x4 ( w tym SUV ) dowolnej marki i chęć przeżycia wspaniałej przygody, zabierzcie swoich przyjaciół i dzieci w każdym wieku - na II Zlot z cyklu "Kochajmy Bezdroża", który odbędzie się 09-11 maja.
Hiszpan zadzwon do Adama Szyszko (602 366 522) z KB i porozmawiaj. Moim zdaniem dalbys rade. Pierwotnie mialy byc 2 trasy jedna specjalnie dla aut rekreacyjnych. Na pierwszej edycji byly Forestery. Niestety zle warunki (snieg) uniemozliwily im przejazd trudniejszych odcinkow. W maju nie spodziewam sie nawrotu zimy. Tak czy siak najlepiej pogadac z organizatorem. Zna trase i podpowie czy dasz rade. Powodzenia
namotore
25-04-2008, 10:54
czy mi sie wydawalo, czy wczesniej w warunkach bylo zalozenie opon terenowych lub zimowych?
forestery to kiszki
czy mi sie wydawalo, czy wczesniej w warunkach bylo zalozenie opon terenowych lub zimowych?
No ja też to widziałem... Czyżby teraz znikło... Muszę sprawdzić
[ Dodano: 25-04-2008, 11:19 ]
Namotore dobrze Ci sie wydawalo. Takie informacje podawal organizator na swojej stronie i chyba w prywatnuch e-mail'ach. Mysle, ze telefoniczna rozmowa powinna rozjasnic zainteresowanym temat. Wiem, ze to imprezka naprawde lajtowa i z duza iloscia atrakcji regionalnych. Na pierwszej edycji bylo kilka aut na oponach calorocznych. Nawet sympatyczne ale "zielone" Panie z Terrano II na zwyklych oponach wdrapaly sie na Cyrle. Dlatego zachecam. Jesli jednak Pan Adam nie pozwoli a ktos uzna, ze nie warto to ja nie namawiam. Pamietam takze, ze jesli ktos nie czul sie na silach mozna bylo robic za balast w autach organizatora.
forestery to kiszki
he he nie jest tak zle
[ Dodano: 25-04-2008, 11:23 ]
bezdroza
25-04-2008, 13:20
Witam wszystkich,
Chcę wyjaśnic niewiadome.
Mamy przygotowane dwa warianty tras uwzględniające warunki pogodowe i możliwości aut, trasy są tak przygotowane tak, aby stanowiły świetną i bezpieczną zabawę. Przygotowujemy conajmniej dwa "odcinki terenowe" dla chętnych ( z możliwością przejazdu naszym autem ), myślę, że będzie kolejna fajna zabawa dla tych, którzy lubią aktywny wypoczynek i turystykę.
O oponach zawsze będziemy pisać i mówić, zapewniają nam one podstawowy komfort podróżowania oraz wiele niedocenianych walorów. Zimowe - bo nie każdy ma potrzebę inwestowania w terenowe, a "zimówki" w razie obklejenia błotem szybciej je 'oddają".
Pozdrawiam
czy Outek, i to na letnich, standardowych gumach da rade?
Nie chodzi o to czy "będzie robił w terenie", ale głupio by było szukać objazdów trudniejszych odcinków albo urwać któryś z plastikowych zderzaków
Hiszpan,
ja objeżdżałem tamte trasy Foresterem, trzy lata temu na zlocie Subaru.
Dało rade objechać wszystko standardowymi autami na standardowych letnich oponach.
Jeśli ktoś coś uszkodził to była to zawsze tylko wina braku umiejętności u kierowcy.
Ale większość załóg (w tym niżej podpisany) dojachała do mety bez jednej rysy na lakierze, ani żadnej innej usterki.
Okolica jest przepiękna.
Jeśli ktoś tylko ma czas, wolne parę złotych i ufa, że ekipa "KB" będzie umiała ciekawie zorganizować tą imprezę, to warto się wybrać.
Parę fotek z tamtego zlotu:






ani żadnej innej usterki
he he fota nr 03194.jpg to tylko tak wyglada
Nie zdarzyło się aby ktoś miał jakiś problem z powodu zalania wodą. Byliśmy wręcz zaskoczeni jak wodoodporne są te auta.
Jedynie Ci, którzy, mimo wcześniejszego zalecenia, nie przykręcili przednich tablic rejestracyjnych i zaufali plastikowym ramkom, szukali ich potem na dnie rzeki.
Jeśli ktoś zamierza brodzić w wodzie to radzę o tym pamiętać.
Nie zdarzyło się aby ktoś miał jakiś problem z powodu zalania wodą.
chodzilo mi tylko o to, ze przy benzynie zassanie wody do silnika ma znacznie gorsze skutki.
Nikomu się nie przytrafiło się wtedy zaciągnąć wodę. Aż tak głęboko to tam nie było.
Organizator przejechał przecież wcześniej całą trasę. Cel imprezy zapewne nie zostałby osiągnięty gdyby auta w większości wracały do domu na lawetach
Jednak z drugiej strony chodziło o to, żeby przekonać się, że nasze auta mogą więcej niż się większości ludzi wydawało. Jest to też cenna nauka, która potem procentuje.
Jeśli impreza off-roadowa jest zbyt lajtowa, bez odrobiny adrenaliny, to jest po prostu nudna. To jest, obawiam się, największe ryzyko na jakie narażają się Ci, którzy zapisali się na "KB II".
Mysle, ze uczestnicy II KB nudzic sie nie beda... wystarczy troche nawigacji z roadbookiem aby zrobilo sie ciekawie. Plany sa bogate. Ile sie uda zrealizowac - zobaczymy. Ja nie musze sie przekonywac co nawet fabryczne terenowki potrafia. Znam troche swoje auto. Jade na "Kochajmy Bezdroza" czysto towarzysko i turystycznie. Szkoda mi Sporta na ostrzejsze upalanie. Wole znacznie bardziej przygodowo-krajoznawcze wyjazdy niz demolke w terenie. Do tego sa inne imprezy i inne samochody.
No to życzę Ci i wszystkim innym uczestnikom dobrej zabawy w Beskidzie Niskim.
Żeby wszystko dopisało, łącznie z pogodą, bo widoki są tam przepiękne.
Przyznam, ze pojedziemy tam z zona z duza przyjemnoscia. Polska ma tyle urokliwych miejsc, ze tylko zwiedzac. Jeszcze troche czasu zostalo do imprezy ale dziekuje w imieniu swoim i reszty Mitsumaniakow udajacych sie na "Kochajmy Bezdroza". Postaramy sie zdac relacje.
[ Dodano: 09-05-2008, 09:56 ]
Mikrusek
11-05-2008, 19:38
I po zlocie....Tak na szybko wrzucam parę fotek
Pogoda nam dopisała, chociaż myślę, że po dwóch-trzech dniach deszczu mogło być ciekawiej
Widoczki były przepiękne-chociaż ich akurat na zdjęciach nie widać.

Mała rozgrzewka na początek.

Przejazd podręcznikowy, dbamy o małą falę itp, itd

Uroki posiadania snorkela.

Uroki posiadania monstrum

A tutaj autor powyższego przejazdu w pełnej krasie

Postój przed bacowką.

Ford "Bronek" Bronco po przejechaniu paru kałuż.

W drodze na tor.

Dzielna Pani i jej L200.

Autor za kółkiem- mój samochód w trosce o plastiki tylko się przyglądał


Bronek poszerza i pogłębia tor

Jeden z widoczków-chociać i tak zdjęcia nie oddają prawdziego uroku tych miejsc.
exc_racing
11-05-2008, 23:05
A tutaj kilka zdjęć mojego autorstwa:
http://picasaweb.google.c...oAIIRegietW2008Impreza naprawdę SUPER. Czekam na następną
Witajcie,
ja niestety zdycham. Juz wyjezdzajac z Warszawy mialem goraczke. W gorach jakos na proszkach i alkoholu przezylem. Teraz jest masakra. Dzieki za bardzo udana impreze. Relacja i zdjecia beda za pare dni.
To tak na szybko

kuruj się chłopie!!!
a swoja droga fotki fajne
pozdro
marcostan
14-05-2008, 23:30
autko fajne niepowiem ale kibloo wie ile trzeba potem szligować autko ale zabawa przednia zzdroszczę wam bez podtekstow
http://picasaweb.google.c...4X4REGIETOW2008na razie tylko zdjecia, na relacje nie mam sily
Mikrusek
15-05-2008, 12:16
Fotki świetne, naprawdę !
Tym bardziej, że na niektóre się załapałem
Pzdr
Im więcej fotek, tym bardziej mi przykro, że musiałem się wycofać na dwa dni przed imprezą
Mam nadzieję, że na kolejnej edycji już się spotkamy
Piatkowy poranek byl pogodny i sloneczny. Przed poludniem zebralismy sprzet, zapakowalismy nasze Pajero i w droge. Czterystukilometrową dojazdowke z Warszawy do Regietowa pokonalismy w 7 godzin. Slońce już zachodziło kiedy dotarliśmy do Stadniny Koni Huculskich gdzie mieściła sie baza zlotu. Przed Gościńcem Jaśmin serdecznymi usciskami powitali nas organizatorzy imprezy. Okazało się, że jesteśmy jedną z pierwszych załóg, która djechała na miejsce. Po zakwaterowaniu czekała na nas ciepła kolacja. Pierwsze rozmowy, opowieści i relacje tylko potwierdziły opinie o wyjątkowości Beskidu Niskiego. Wieczorem postanowiliśmy zbadać okolice stadniny. Ciemności utrudniały eksploracje. Jednak dzwiek pędzacych koni po okalajacych teren osrodka łąkach spowodowały, że nasza wycieczka okazała się niezwykłym przeżyciem.
Rozgwieżdżone niebo, dudnienie kopyt i wszechobecna sielska cisza. Czuliśmy się jak w zaczarowanej krainie. Odglosy biegajacych koni troche nas niepokoiły. W ciemosciach niczego nie bylo widac a tylko slychac przemieszczajace sie zwierzeta. Nasyceni górskim powietrzem i zmęczeni przebytą drogą udaliśmy się na spoczynek.
Od rana w sobote świeciło piękne słońce. Jeszcze przed sniadaniem zwiedziliśmy stadnine. Okolica wygladała piękniej niz wieczorem poprzedniego dnia. Naszą uwage zwbudził także stary wóz strażacki. Czerwony Jelcz prezentowal się bardzo okazale.
Odprawa rozpoczeła się o 10.00. Załogi otrzymały numery startowe, itinerery i wszelkie informacje potrzebne do poruszania sie samochodem terenowym po bezdrożach Beskidu Niskiego. Auta z uczestnikami startowały spod gościńca co 3 min. Jako pierwsze na trase wyjechały suv'y: Vitary, Outlander i Forester. My wyruszylismy mniej wiecej w srodku stawki. Spokojnie i uwaznie przemieszczalismy sie słabej klasy asfaltowkami i szutrami. Widoki zapierały dech. Wielobarwne stoki, soczysta zieleń, swojski klimat i duzo elementow kulturowych. Spora czesc szlaku prowadziła przez Magurski Park Narodowy. Jak sie okazało nawigacja przy pomocy roadbook'ów sprawiała niektórym klopot. Nie raz widzieliśmy zawracające i szukajace drogi terenówki. Dziwne też było podejście części kierowców, ktorzy pomylili impreze nawigacyjno-turystyczną z Dakarem. Nie zwracajac uwagi na otoczenie sprintem przemierzali kolejne odcinki. Wypalarnia węgla, stada krów i koni, kwieciste łąki, przepiekne kapliczki rozsiane gęsto wzdłuż polnych dróżek, kręte potoki, rozległe wyręby, zabytkowe cerkwie i zapomniane cmentarze to tylko część atrakcji, które mijaliśmy po drodze. Dużo frajdy spawiały przeprawy przez rzeczki i błotniste odcinki. Można było wykazać sie fantazją i ostro przejeżdzać przez brody. Strugi wody tryskały w powietrze ku uciesze uczestnikow imprezy. Przemierzajac malownicze okolice Nieznajowa natrafilismy na żeremie bobrów. Niestety mieszkańcy siedliska nie chcieli zapozowac do zdjęć. Kolejną atrakcją była "bacówka" gdzie miejscowi górale tradycyjnymi metodami wyrabiają sery. Chyba wszyscy spróbowali regionalnych przysmaków.
Wczesnym popołudniem wszystkie załogi dotarły do Gładyszowa. Tu z apetytem zjedliśmy obiad. Pogoda dopisała wiec piknik był udany. Dzieci bawiły sie z rodzicami. Psy ganiały wśrod uczestników a zmęczeni opalali sie na trawce. Spragnieni wrażeń off-road'owych w tym samym czasie udali się na podmokłe łąki. "Upalanie" może nie było duże ale wystarczyło aby zmienić kolor samochodów na szaro-beżowy. Kilka aut nie uniknęło klopotów. Trzeba było wyszarpywac terenówki z błota. Raz wystarczyła siła mięśni kolegów a innym razem potrzebny był "kinetyk". Posileni i zrelaksowani juz w kolumnie ruszyliśmy w dalszą drogę. Tak dotarliśmy do małej żwirowni gdzie dla chętnych przygotowany był tor przeszkód. Dla wiekszości aut fabrycznych ta próba okazała sie wyzwaniem nie do pokonania. Całkiem słusznie organizatorzy odradzali testowania "bulwarówek". Swoich sił można było spróbowac samochodami przygotowanymi do jazdy w cięższym terenie. Jednak kilku smiałków nie przejmując się rysami na lakierze i innymi uszkodzeniami delikatnych elementow nadwozia pokonało wszystkie przeszkody własnymi bolidami. Na podziw zasłużyl właściel białego, nowego L200, ktory dzielnie walczył swoim pięcio metrowym pick-up'em. Na koniec cała kolumna ruszyła na rozległe łąki pod Regietowem. Po drodze mijaliśmy starą i opuszczoną część tej osady. Niezapomniane widoki, cienie chmur przemykające po bezkresie różnobarwnej zieleni. Łagodne stoki, meandrujące pośród drzew rzeczki i wszechobecne kapliczki. Takie krajobrazy towarzyszyły nam juz do końca dnia. Tuż przed wieczorem zajechaliśmy pod hotel. Zmęczeni ale szczęsliwi czekaliśmy na kolejne atrakcje. Wieczorne ognisko z pieczeniem kiełbasy było tylko wstępem do całonocnej biesiady. Gdy temperatura spadła do zaledwie kilku stopni zabawa przeniosła sie do ośrodka. Tam można bylo obejrzeć zdjęcia i przygotowany przez organizatora film. Tak zakończył się ten emocjonujący dzień.
Niedziela nie przywitała nas juz tak ładna pogodą. Na szczęście deszczowy i pochmurny poranek zmienił sie w bardziej pogodne przedpoludnie a my mogliśmy dalej cieszyć sie atrakcjami przygotowanymi przez stadnine. Było w czym wybierać. Poczynajac od wyciekczki konnej na Słowacje (to dla tych co potrafią dobrze jeździć w siodle), przez proby na ujezdzalni a skonczywszy na przejażdżce zaprzegami konnym po okolicy. Nam najbardziej podobaly sie jednak jazdy po torze sportowymi bryczkami. Po krotkiej lekcji mozna bylo samamu poprowadzic taki woz. Konie niemal same kierowały bryczką. Na pierwszy rzut oka sprawa wyglądała na banalnie prostą. Jednak wyuczone zwierzeta reagowaly na kazdy niewłaściwy ruch woznicy i trzeba bylo sie postarac aby trafiac w bramki.
Część klubowiczów wyjechała jeszcze przed obiadem. My po konnej czesci dnia postanowiliśmy ruszyc szlakiem architektury drewnianej. Zwiedziliśmy kilka pięknych grekokatolickich budowli sakralnych. Wiekszosc cerkwi funkcjonuje obecnie jako koscioly katolickie. Naszym zdaniem japiekniejszy obiekt znajduje sie w Czarnej. Polozony na lagodnym zboczu i dobrze utrzymany kompleks sakralny jest wspanialym swiadectwem wiary i cennym zabytkiem architektury sakralnej.
Zaraz po obiedzie w karczmie na terenie stadniny odbylo sie uroczyste zamkniecie imprezy i pozegnanie obecnych jeszcze zalóg. Wyjechalismy z Regietowa o 16.00. Droga powrotna uplynela nam na wspominaniu atrakcji minionego weekendu. Słoneczna pogoda i wskazowki z odbiornika GPS ulatwialy sprawny powrot. Kolo 22 calo i bezpiecznie dotarlismy do Warszawy. Sport spisal sie dzielnie ale wygladal bardzo egzotycznie posrod czystych osobowek.
Tu kilka obrazkow z sobotnimi i niedzielnymi track'ami:





minimus
28-05-2008, 17:31
Ciekawy opis.
Czy tereny po których jeździliście były otware i ogólno dostępne, czy było wymagane jakieś specjalne pozwolenie?
Hiszpan
28-05-2008, 21:48
Gene, nigdy więcej takich opisów
Z każdym Twoim zdaniem żałowałem coraz bardziej, że mnie tam nie było
Wiedziałem, że studia podyplomowe mojej żony nie pozwolą jej jechać na tą imprezę, ale mogłem się uprzeć i jechać sam z córką
Minimus organizator uzyskal wszelkie zgody i do wladz lokalnych jak i od wlascicieli prywatnych.
Zapewne tez byla przekazana kaucja na zabezpieczenie ewentualnych szkod.
Do Magurskiego Parku Narodowego nie wolno wjezdzac bez specjalnego pozwolenia. Jesli ktos ma ochote indywidualnie zwiedzic ta okolice to najlepszym rozwiazaniem jest wycieczka rowerowa choc odcinki z naszego sladu czesciowo sa ogolno dostepnymi drogami.
Hiszpan wszystko zalezy od nastawienia. Ja znacznie bardziej wole takie wyjazdy od imprez czysto terenowych. Po pierwsze Sport nie jest przygotowany do ostrego upalania. Po drugie to jedyny nasz samochod i zwyczajnie jest mi szkoda bulwarowki. Po trzecie turystyczna i poznawcza forma bardzo mi odpowiada. Czlowiek siedzi w pracy a to wszystko co jest piekne omija go bezpowrotnie. Dlatego bardziej wyprawowo chce Pajero wykorzystywac. Po to ten woz zostal kupiony. Ma nam pomoc w realizacji marzen i planow.
Coz moze cala impreza wygladala bardziej przyziemnie ale ja opisalem to co czulem. Mozna zalowac ale nie martw sie beda okazje aby jeszcze nie raz gdzies pojechac. Jesli nie komercyjnie czy klubowo to moze samodzielnie na jakas wyprawe. Plany sa bogate ale czy czasu starczy i funduszy zobaczymy.
Pozdrawiam
namotore
29-05-2008, 17:53
mamy jakas imprezke 4x4 w czerwcu/lipcu ?
Hiszpan
25-09-2008, 10:01
Koledzy, właśnie ruszyły zapisy na III edycję.
Zlocik ma być w okolicach zalewu Chańcza (gmina Raków, powiat kielecki)
Więcej szczegółów na
Kochajmy bezdrożaWybiera się ktoś
Kurczę, nie wiem czy nasze autko da radę ale czytając Was mocno się zastanawiam
ja mam raczej inne zajęcia w tym roku... pozostaje IV edycja...
pozdro
jawaldek
09-02-2009, 20:57
Kurczę, nie wiem czy nasze autko da radę ale czytając Was mocno się zastanawiam
Spoko da radę nie jest to taplanie w błocie.Są próby terenowe których nie musisz zaliczać bo są objazdy ale możesz pod okiem fachowców doskonalić swoje możliwości i poznać możliwości swojego autka.Byłem i teraz też pojadę. zdjęcie które widzisz poniżej jest z ostatniego zlotu Kochajmy Bezdroża i nie wszyscy musieli tędy jechać tylko zwariowani Zachęcam i polecam. Pozdrawiam
No to jeśli termin nam spasuje to się wybieramy
jawaldek
09-02-2009, 21:24
Czegoś takiego na Kochajmy Bezdroża to nie będzie
http://www.youtube.com/watch?v=6ZSgNMO7nU4Pozdrawiam
Hiszpan
09-02-2009, 23:09
AsiaKC, weź tylko pod uwagę, że temat dotyczy II edycji, która się już odbyła
W tym roku będzie już IV (jak napisał Kibloo) planowana na kwiecień. Lokalizacja jeszcze nie została nam podana przez organizatorów, ale na pewno wymyślą coś ciekawego
II zlot jest już historią. Na stronie KB znajdziesz sporo fajnych fotek
A to kilka z moich właśnie z tej imprezy
http://picasaweb.google.p...feat=directlink
Wzięłam, wzięłam, umiem czytać
Wybieramy się tym bardziej że Kielce są bliżej niz Beskidy.
Super fotki! Widzę że autko się sprawowało nieźle!
Fajna fotka "wodna" i Misiakowa też.
Hiszpan
10-02-2009, 01:31
Wzięłam, wzięłam, umiem czytać
Nawet nie śmiem myśleć, że nie umiesz
IIIHiszpan, bo ja w tym roku nie bedę miał możliwości ze względu, ze mi się maluszek w rodzinie pojawił i każdą minute możliwą spędzam w domku...
a o IV myslałem jako o przyszłym roku...
pozdro
Ruszaj z maluszkiem
Hiszpan, jak nie Kielce to gdzie indziej też dojedziemy
maluszek jeszcze za mały... narazie jest karmiony przez mamusię...
miłej zabawy
Hiszpan
11-02-2009, 10:38
Hiszpan, jak nie Kielce to gdzie indziej też dojedziemy
No i gitara
No tak... jak karmiony to lepiej może, żeby został
Choć i mamusie chyba są mile widziane, co? Pytam tak z własnego pkt widzenia
Bo my jak będziemy to raczej z dziećmi, a nie są wiele większe niż "maluszek"
Hehe, przypomniało mi się jak z miesięcznym niemowlęciem i dwulatkiem maszerowaliśmy zimową porą na Morskie Oko Nie ominęło nas karmienie po drodze, na śniegu
noo ludzie to sie nadziwic nie mogli... hehe
a bryczka nas zabrac nie chciala woznica powiedzial ze bez kompletu nie pojedzie a na komplet to sie nie doczekamy wiec mozemy isc na piechote
No i poszliśmy
Dobrze że na bezdrożach będziemy z Outkiem
Strona 1 z 1 • 1